Początki boksu zawodowego w Jugosławii sięgają ponoć 1919 roku kiedy to Stanko Klicek pokonał w 14 rundzie Teda Franka a potem w pół roku później Oskara Piscuka w 6 rundzie. Piszę ponoć:ponieważ w dostępnych mi źródłach nie mogłem tych faktów potwierdzić a dowiedziałem się o tym z internetu. Z faktów które sam odkryłem wynika : że pierwszym bokserem jugosłowiańskim o którym pisano w ówczesnej prasie był walczący we Francji zawodnik wagi średniej Aleksander (Asa) Żivanović.Odniósło on tam parę sukcesów - tzn.wygrał parę walk i potem został trenerem w Jugosławii. Najsłynniejszym zawodnikiem okresu lat dwudziestych był "ciężki" Juraj Modrić walczący najpierw w Australii i Nowej Zelandii a potem Anglii odnosząc parę sukcesów. Po tych wyczynach powrócił do ojczyzny i stoczył parę walk - najczęściej wygranych, choć nie prezentował już dawnej klasy.
Tak naprawdę boks zawodowy narodził się w Jugosławii w 1930 roku kiedy prężny menedżer Toma Stanislavljević zorganizował międzynarodowe mityngi z udziałem znanych zagranicznych rywali wśród których trzeba wymienić choćby Austriaków: mistrza wagi średniej i półciężkiej Hansa Wesselitscha czy przyszłego championa Europy w wadze lekkiej Karla Blaho. Ze strony jugosłowiańskiej stanęli do tych potyczek uważany za najlepszego boksera w Jugosławii Ivan Rizman i młody nieprawdopodobnie utalentowany Vlada Cobanović w wadze lekkiej. W swoich debiutach 9 lutego 1930 roku w Belgradzie Rizman zremisował z Wesselitschem a Cobanović "zgasił" w pierwszej rundzie ex-mistrza Austrii starego rutyniarza Leo Holleka. Do tych bokserów doszli:Fritz Glas,Rudolf Huterer,Marijan Wehauc,Stevan Kostic i Willy Hiber który w krótkim okresie stanie się najwybitniejszym pięściarzem jugosłowiańskim odnoszącym sukcesy w Niemczech.W tym czasie aktywny był również zawodnik wagi ciężkiej ze Splitu Kruno(slav) Tomić który stoczył trzy walki z Rizmanem wygrywając jedną z nich. Niestety zbilansowanie historii zawodowego boksu w Jugosławii jest bardzo trudne ponieważ oficjalni zawodowcy jak:Rizman czy Cobanović walczyli w międzyczasie z amatorami na krótkich dystansach.Nie wiem jak klasyfikować takie walki. Sytuacja poprawiła się mniej więcej w połowie lat trzydziestych kiedy nastąpił wyraźny rozłam między amatorami i zawodowcami.To znaczy walczyli na tych samych mityngach ale:zawodowcy walczyli z zawodowcami a amatorzy z amatorami.
Trudno nie wspomnieć o słynnym Murzynie z Ameryki Jimmy Lyggecie - który zremisował z samym Maxem Schmelingiem i sporo walczył w Niemczech i we Francji. Potem osiedlił się w Jugosławii (stąd pochodziła jego żona), gdzie został trenerem ale także stoczył parę walk m.in. z Modricem.
W połowie lat trzydziestych najważniejszymi postaciami jugosłowiańskiego zawodowego boksu byli:Willy Hiber i Stevan Jaksić z Zagrzebia(waga średnia),Luka Popovic,Sava Tarana (lekka-półśrednia), Josip Ogrizek (półśrednia-średnia),bracia Bora i Pera Buricin z wagi ciężkiej. Bardzo szybko dołączyli do nich:Stevan Eisenreich(lekka-półśrednia) który miał przegraną potyczkę ze słynnym Rumunem Lucianem Popescu,Ivan Virag i Josip Zupan (walczył z Carnerą w Budapeszcie) (waga ciężka),Todor Pavlović(średnia-półciężka) ,Jakub Himelsbach (lekka),Dusan Dimić (półśrednia), Ivan Stelcer(półśrednia) i Mijo Drvarić (półciężka).
Najsłynniejszym z nich był Tikan Pavlović(waga półśrednia) bijący zawodników z wagi półciężkiej i ciężkiej. Pokonał słynnego Czecha Eddy Hrabaka zwyciężcę naszego Edwarda Rana.Niestety jego kariera została przerwana samobójczą śmiercią. Ci zawodnicy byli angażowani do świetnych mityngów w Wiedniu,Pradze i Budapeszcie. Niektórzy walczyli z sukcesami we Francji i Niemczech. W Jugosławii walczyli bardzo znani bokserzy jak choćby:Angel Cliville czy Włoch Mario Dobrez lub Austriak Hans Fraberger.Utrzymywano kontakty z Węgrami,Czechami tradycyjnie Austriakami i Włochami oraz Rumunami i Bułgarami.
Osobną postacią był bardzo dobry zawodnik wagi półśredniej Włoch Carlo Culiat pochodzący z Puli, notowany w drugiej klasie włoskich zawodowców który poza strutkurami jugosłowiańskiego związku stoczył wiele zwycięskich walk na terenie Jugosławii a potem został trenerem. Niestety także w Jugosławii wydarzył się tragiczny wypadek zgonu boksera z powodu bezpośrednich obrażeń odniesionych w walce. 13 marca 1938 roku w Belgradzie "ciężki" Grgo Pezo znokautował w 7 rundzie Miletica, który straciwszy przytomność nigdy jej już nie odzyskał i zmarł tego samego dnia.
W latach czterdziestych zawodnicy jugosłowiańscy utrzymywali żywy kontakt z Rumunami a na plan pierwszy wysunął się wówczas bardzo młody,utalentowany zawodnik wagi półśredniej Lazar Dżepina który w 1948 roku walczył (i wygrał!) jako amator w meczu w Polsce z Szymankiewiczem. Było to możliwe dlatego że w Czechosłowacji,Rumunii i Jugosławii w 1948 roku zabroniono zawodowstwa i większość zawodników zakończyła czynne kariery lub "przekwalifikowała" się na "amatorów". Pierwszym znanym zawodowcem jugosłowiańskim w latach sześćdziesiątych był Ivan Prebeg, silny i waleczny zawodnik startujący poza Jugosławią. Początki miał ciężkie ale wytrwałością i bitnością dobił się walk o mistrzostwo Europy - najpierw wagi ciężkiej (gdzie uległ tylko na punkty słynnemu Niemcowi Mildenbergerowi) a potem półciężkiej gdzie zdobył ten zaszczytny tytuł na Walijczyku Avocie. Wówczas prezentował się już przed rodzimymi kibicami a jego walki w Zagrzebiu cz Belgradzie gromadziły pełne sale. W latach siedemdziesiątych menedżer Janez Gale skompletował dziwną ekipę nieznanych z amatorstwa zawodników:Sreco Weiner,Young Griffo,Ivan Zupan,Martin Koller,Darko i Branko Baraković,Jose Centa którzy byli "mięsem armatnim" dla bokserów z Niemiec,Włoch,Austrii i Francji choć odnosili pojedyncze sukcesy. Dopiero wielki Mate Parlov związany z włosko-jugosłowiańskim menedżerem Borisem Kramarsicem z Triestu rozsławił jugosłowiański zawodowy boks zdobywając tytuł europejski a nawet światowy.Wiele walk odbył w Jugosławii a nawet boksował w rodzinnej Puli.
Tuż za nim nastąpił największy puncher w historii jugosłowiańskiego boksu Marijan Beneś który zdobył mistrzostwo Europy i walczył o mistrzostwo świata wagi lekkośredniej. I Parlova i Beneśa widziałem wielokrotnie jako amatorów i zawodowców -echhh wielcy mistrzowie, wielki boks,wielki świat... |