|
Wpisany przez Administrator
|
|
Czwartek, 26 Luty 2026 13:03 |
1934 Ten rok rozpoczął się dla rumuńskiego boksu solidnymi zwycięstwami we Francji. Najpierw Axioti pokonał w Wagram wartościowego Besneuxa , a zaraz potem w Centralce Aurel Toma podobnie ,zwyciężył utalentowanego choć słabszego Sancheza. Niestety katastrofa nastąpiła 12 stycznia w Berlinie gdzie wystąpiło 4 rumuńskich zawodników. Jeden zremisował i był to Ion Mihail , który uzyskał ten zaszczytny wynik z Richardem Stegemannem, odwiecznym rywalem Polaka Jan Górnego i pretendentem do tytułu europejskiego w wadze lekkiej. Niestety i Serbanescu i Marinescu (Marin); przegrali swoje mecze. Ten pierwszy ze znanym z naszych polskich ringów wrocławianinem Czichosem , a ten drugi dostał solidny wycisk od gdańszczanina Radtkego. Jednak to było w jakimś sensie akceptowalne. I jeden i drugi mieli niewiele walk w rekordzie a przeciwników dostali silnych i przyszłościowych. Jednak AXIOTI opromieniony paroma zwycięstwami we Francji; przegranymi tylko na punkty z taki tuzami jak THIL i ROTH był absolutnym faworytem w meczu z początkującym BRUCHEM, który miał dosłownie kilka walk w rekordzie i zawodowcem był niecały rok. Powinien ten mecz wygrać jedną ręką. A jednak dostał nokaut i to w początkowej rundzie. Potem tłumaczył się w prasie rumuńskiej, że przeciwnik nadepnął mu na nogę i nie miał jak się uchylić... to nic nie zmieniło. Prysł czar Axiotiego w Rumunii i ta ciężka przegrana chyba zaważyła na jego dalszej karierze. W pierwszym rodzimym mityngu w Slatinie Patriciu Milcoveanu nieszczęśliwie przegrał z Emilem Teodorescu w początkowej rundzie przez dyskwalifikację, wykazując się przewagą. Echhh... bywa niestety.
|
|
Zmieniony: Czwartek, 26 Luty 2026 17:56 |